O niczym.

Dodano 29 sierpnia 2015, w Bez kategorii, przez whatevernevermind

Pije Smoky Joe i wyje do pustego nieba. Zbyt często tak się dzieje.
Planuje, organizuje i podobno nie mam żadnych zmartwień.
Podobno jestem szczęściarą. Zazdroszczą skurwysyny…
Chcę widzieć w Twoich oczach ogień, szczerość i prawdziwe emocje.
Nie interesuje mnie orientacja kolor skóry i przekonania.
Naucz mnie czegoś. Uśmiechnij się lub uroń łzę.
Chcę pochłonąć Twoje pragnienia chcę się kłócić. Zdobyć zaufanie.
Dostać w ryj! Zobaczyć prawdę.
Upaść i wstać, być człowiekiem pełna gębą.
Usuń FB i niedziele z kalendarza.
Zaśnijmy w objęciach absurdu i niech obudzi nas szara rzeczywistość.
Alicja w krainie czarów.
Nie żyjmy na odpierdol.
Najważniejsza jest rozmowa, kontakt twarzą w twarz, wymiana doświadczeń.
Idź ze mną na dno, lub wznieś się wysoko.

Otagowane:  

PS.

Dodano 22 sierpnia 2015, w Bez kategorii, przez whatevernevermind

Kocham moje potknięcia, zawody i kryzysy. Uwielbiam moich wrogów, trzymam ich blisko siebie.
Jestem ich sumą. I choć wymyśliłam sobie siebie już dawno to oni mi pomogli.
Po każdym starciu powietrze smakuje inaczej. Po każdym starciu ideologia ewoluuje.
Znowu patrzę spokojnie w lustro i krystalizuje marzenia.
Przedzieram się przez chwasty umysłu żeby udowodnić że można.
Tylko komu udowadniać?
Chyba tylko sobie…

Otagowane:  

Droga szybkiego ruchu.

Dodano 5 sierpnia 2015, w Bez kategorii, przez whatevernevermind

Rozpędzonym łatwiej żyć więc biegnę.
Szepcząca do ucha samotność przeraża mnie, dlatego biegnę.
Odcinam dopływ informacji , łatwiej kiedy biegnę.
Zarzucam na barki tysiąc pomysłów, planów wciskam gaz.
Od kiedy jest mnie dwoje nie powinnam się zatrzymywać.
Postoje są groźne cień wyprzedza ciało a światło zachodzi gdzieś za plecami.
Ruch to zdrowie.
Ruch to życie.
Ruch to brama do normalności której nigdy nie będę potrafiła zdefiniować.
Mam zadyszkę, palą mnie stopy muszę biec.

Otagowane:  

Zagłuszyć.

Dodano 21 czerwca 2015, w Bez kategorii, przez whatevernevermind

Dusze się…
Zakładam ciemne okulary na zmęczone oczy. Może przecedzą krajobraz z niechcianych obrazków.
Zrywam pakt z wątrobą i zadaje jej płynny cios. Kolejny i kolejny, a masz!
Powinnaś mnie wspierać suko a nie ciągle ograniczać!
Z sercem też miałam sprzeczkę, za mocno bije.
Rozum zawiódł – chodzimy na terapie by naprawić nasz związek. Wisi już na włosku a może na połączeniu nerwowym?
Potrzebuje powietrza i przestrzeni. Potrzebuje matki natury niech mnie przytuli i ukoi ból.
W bose stopy wplątuje się dzika trawa, usta na szkle.
Gaszę pożar duszy.
Zagłuszam wewnętrzny głos.
Zewnętrzne odbijają się ode mnie.
Byłam tam. Byłam w tym cholernym piekle i piłam z diabłem whisky…

Otagowane:  

Promienie słońca wpadły przez zabrudzoną szybę…

Dodano 9 maja 2015, w Bez kategorii, przez whatevernevermind

W szklanym wazonie na drewnianym stole stoją sztuczne kwiaty.
Z całych sił starają się wprowadzić magiczny klimat.
Dlaczego jeszcze nie kupiłam prawdziwych?
I gdzie się podziewałam przez ostatni rok?
Ciało zbierało kurz a umysł zabójcze plony.
Jestem. Oddycham. Zamieniam plastik w życie.

Otagowane: